W tak młodym wieku , dostałam się tak wysoko.Czy to jest w ogóle możliwe ?
Od 2 lat mieszkam w Londynie.Przedtem mieszkałam w Polsce.To był miły okres w moim życiu lecz trzeba było się w końcu usamodzielnić.Odkąd skończyłam szkołę wojskową , wszystko układa się jak najlepiej.
Przez jakiś czas również pracowałam w policji , lecz to było bezsensowne.To nie było to czego chciałam.Moim marzeniem było wojsko a nie łapanie przestępców.
Kiedy udało mi się dostać do mojej wymarzonej pracy , przeskoczyłam 3 stopnie w górę a w późniejszym czasie aż 4.Wszyscy mi zazdrościli gdyż w tak młodym wieku to było niemal nie możliwe.W końcu miała tylko 22 lata.
Wstałam rano o koło 8.Przeciągnełam się na olbrzymim łożu i spojrzałam w stronę dużego okna.Był piękny słoneczny dzień.Myślałam że nic mi go nie zepsuje ... a jednak.Zeszłam po wijących się schodach na parter.Weszłam do ogromnej i przestrzennej kuchni.Wyciągnełam z lodówki jogurt truskawkowy z kawałkami owocu i usiadłam na sofie w salonie.Włączyłam TV i przeskakiwałam między kanałami.O godzinie 9 wstałam z kanapy i podreptałam do łazienki.W pośpiechu szukałam jakiejś frotki by związać włosy w wysoki kucyk.Weszłam z powrotem do swojej białej sypialni i wyciągnełam z szafy strój do biegania.Ubrawszy się w spodenki i bluzkę wziełam telefon do ręki.W pośpiechu złapałam za słuchawki i zeszłam na dół.Ubrałam buty i zamknęłam dom na klucz.Schowałam go do kieszonki na zamek i włączyłam muzykę.Zawsze rano biegałam by polepszyć swoją kondycję , która ewidentnie przydaje się w pracy komandosa.Musiałam przyśpieszyć tępo gdyż miała do pracy na później.Konkretnie na godzinę 14.Biegłam wąską szosą słuchając popu przy , którym najlepiej mi się biega.Wróciłam do domu koło 12.Wbiegłam zgrabnie do ogrodu i zrobiłam parę ćwiczeń rozciągających.Na koniec , płynnie zrobiłam dokładnie 100 pąpek i weszłam spragniona do domu.Wyciągnełam z szafki wodę mineralną nie gazowaną i wypiłam kilka łyków.Spojrzałam na zegarek , który ukazywał godzinę 12:45.Weszłam zmęczona po schodach i weszłam do łazienki.Ściągnełam buty , zrzuciłam z siebie mokre ubranie i wskoczyłam pod prysznic.Dokładnie się umyłam i owinełam ręcznikiem.Wychodząc z łazienki zabrałam ze sobą prostownicę i parę kosmetyków.Usiadłam w samym zielonym ręczniku przed toaletką i rozczesywałam swoje włosy , szeroką szczotką w kolorze czerwonym.Podłączyłam suszarkę do kontaktu i zaczełam suszyć włosy.Potem je tylko wyprostowałam i jak zwykle zrobiłam makijaż.Z szafy wyciągnełam swój mundur , który najmocniej na świecie kochałam.Za nim go założyłam usłyszałam dzwonek telefonu , który zostawiłam w kuchni.Zbiegłam już , któryś raz dzisiaj po schodach i złapałam w dłoń telefon.Numer do pracy.Odebrałaś i rzekłaś do słuchawki " Halo ? "
Przełożony Tom - Witaj [T.I] ...
Ty - Co się stało ?
Przełożony Tom - Jesteś dzisiaj potrzebna trochę wcześnie.Jak dasz rade to przyjedź szybciej.
Ty - Ale do czego jestem potrzebna ?
Przełożony Tom - Słuchaj , szef , kazał mi Ci przekazać że będziesz musiała przez jakiś czas , chronić jedną z słynnych gwiazd popu.Z tego powodu że jesteś jedną z najlepszych , przydzielił do tego właśnie Ciebie.
Ty - To ja w takim razie wole być gorsza.
Przełożony Tom - Niestety , ale będziesz musiała to wykonać.
Ty - Ale ...
Przełożony Tom - To jest polecenie służbowe.
Ty - Ale przecież ...
Przełożony Tom - Rozkaz.Zrozumiano ? - Rozłączyłam się wściekła.Rzuciłam komórkę na sofe.Po chwili weszłam do pokoju i założyłam mundur.Niestety jakiś czas to trwało gdyż to nie jest takie proste by założyć mundur , kamizelkę , pas na broń , rękawice.Myślę jednak że najwięcej czasu zajeło mi wiązanie wysokich glanów.Ciesze się że szef pozwolił mi nosić hełm a właściwie baniak na głowie tylko na jakiś akcjach lub treningach ale i tak go zawsze miałam przy sobie.Zazwyczaj w aucie lub w plecaku.Zapiełam jeszcze rękawicę i zeszłam na dół.Zabrałam telefon i plecak.Weszłam pewnym krokiem do garażu i wsiadłam do auta.Rzuciłam plecak na sąsiednie , przednie siedzenie i ruszyłam do tyłu niczym zawodowy rajdowiec.Wystawiłam ręke z pilotem zamykającym automatyczne drzwi do garażu.Przycisnełam Zielony Guziczek i ruszyłam przed siebie.Pod budynkiem mojego miejsca pracy , zaparkowałam wóz na parkingu.Wysiadłam w dalszym ciągu wściekła z auta i złapałam plecak.Zamknełam drzwi i ruszyłam w stronę budynku.Podchodząc do windy wcisnełam przycisk w kształcie strzałeczki w dół.Gdy weszłam do ruchomego miejsca wcisnełam cyferkę 5.Kiedy jechałam w górę zastanawiałam się nad tym za jakie grzechy muszę pilnować jakiejś gwiazdeczki.Nie znosiłam takich.Chciałam wypełniać swój zawód tak jak przystało na komandosa a nie być niańką rozpieszczonego dziecka.Gdy winda się otworzyła weszłam na długi korytarz , prowadzący jakby do nikąd.Szłam nim spoglądając na drzwi od różnych pomieszczeń.Jest ... w końcu pokój numer 557.Weszłam bez pukania do pokoju Toma.Rzuciłam plecak na fotel i z hukiem uderzyłam dłońmi o biurko , równocześnie opierając się.
Ty - Możesz mi wyjaśnić jakim cudem komandos S.W.A.T ma zajmować się Gwiazdą ?!
Przełożony Tom - Uspokój się [T.I] ...
Ty - Jak mam się uspokoić skoro szef wysyła mnie do niańczenia jakiś psycholi z kasą ?!
Przełożony Tom - Po pierwsze nie psychole , tylko psychol jak już ... a po za tym to jest Louis Tomlinson.
Ty - A co mnie to obchodzi jak ten psychopata się nazywa ?!
Przełożony Tom - Czy Ty chcesz wylecieć z tej pracy ? - Momentalnie wysoki męszczyzna wstał z czarnego , skórzanego fotelu.Umilkłam.
Ty - Gdzie mieszka ten Leon Tensen i gdzie go mogę znaleźć ? - Zapytałam wściekła.
Przełożony Tom - Po pierwsze Louis Tomlinson a po drugie Masz się z nim spotkać pod jego domem na ulicy XXXXXXX. - Blondyn znowu usiadł.
Ty - Kim on w ogóle jest ?
Przełożony Tom - Jest jednym z 5 wokalistów zespołu One Direction. - Weztchnełam i odwróciłam się łapiąc do ręki czarny plecak.Wyszłam bez słowa z baiłego pokoju.Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie mojego uczucia , które ogarneło mnie w tamtej chwili.Weszłam do windy i znowu spotkałam się z wejściem do budynku.Stanełam w miejscu i spoglądałam przed siebie na auta.Wiatr delikatnie muskał moją twarz.Rozwiewał starannie wyprostowane włosy na wszystkie strony.Ruszyłam w stronę auta.Wsiadłam do środka i ruszyłam na TĄ ulicę.Niestety pod domem tego całego grajka nie było miejsca by zaparkować auto więc podjechałam dwie ulice dalej.Zostawiłam plecak na siedzeniu i wyszłam z pojazdu.Podążałam na ulicę na , której miałam się spotkać z Louisem Tomlinsonem nerwowo poprawiając czarne rękawice.Gdy już się zbliżałam do celu , ujżałam ogromny dom.Można powiedzieć że to była willa.W sumie ten dom był piękny.Kwiaty , basen , chodniczek z szlachetnego kamienia i te ogromne drzwi , które ślepy by zobaczył.Koło bramki zobaczyłam wysokiego szatyna z zakręconą grzywką.Był ubrany w czarne rurki i czarną górę od garnituru.Kiedy podchodziłam bliżej zauważyłam jakiegoś męszczyzne przy drzwiach tego całego domu.Wyglądał tak jakby chciał się włamać.Miał kominiarkę na głowie i dość nienaganną sylwetkę.Można powiedzieć że był niezłym mięśniakiem.Po chwili usłyszałam głos tego całego chłopaka z grzywką , który prawdopodobnie jest Louisem Tomlinsonem. " Ej , co Ty robisz ?! Spadaj ! ! ! " - Rzucił w stronę włamywacza.To było już pewne.Szatyn podbiegł to męszczyzny na czarno ubranego i odciągną go od drzwi.Niestety dostał w twarz od niego i wpadł na trawnik.Pobity we własnym domu.Śmieszne.Sprintem biegłam w stronę furtki.Przeskoczyłam przez mur i podbiegłam do męszczyzny , który usiłował się włamać do jego mieszkania.Wykonałam zwinny i mocny prawy sierpowy po czym zakończyłam lewym prostym w nos.Osobnik również wpadł.Wyciągnełam broń i mierzyłam do niego." Widze że Pan nie ma co robić ... " - Rzekłam spokojnie.Wyciągnełam telefon z kieszeni i zadzwoniłam do chłopaków. " Mamy włamywacza na ulicy XXXXXXX.Przyślijcie szybko kogoś." Chłopak , który został pobity wstał i otrzepał się.Dotkną się za nos i sprawdził czy mu krew leci. " Co tu się do cholery dzieje ?!?!?! " - zapytał zdezorientowany. " Niech Pan tu stoi i nigdzie sam nie idzie. " - Odpowiedziałam obojętnie lecz stanowczo.Po nie spełna 10 minutach , na syrenie przyjechali koledzy , łącznie z Tomem.Chłopcy zabrali włamywacza a Tom podszedł do mnie. " Dobra robota [T.I].Co to się tak w ogóle stało ? " - spojrzał na mnie. " Myślę że to Pan Tomlinson będzie zeznawał nie ja ... ".Schowałam broń do wyznaczonego miejsca w pasie i podeszłam do chłopaków. " Co za masakra.Nawet nie chce wiedzieć co by się tu stało ... a no tak ... więcej roboty ... " - zaśmialiśmy się.Ciekawe co wydział zabójstw by powiedział.W sumie musiałabym z tam tąd zwiać bo nie miałabym najmniejszej ochoty na zeznawanie w sądzie.Z drugiej strony , tak nie robi komandos , wojskowy.Człowiek honoru tak nie postępuje ... prawda ? Kiedy Tom podszedł do nas , poklepał mnie po ramieniu i rzekł " Pogadaj z nim ... niech się otrząśnie z tego wydarzenia ... " Co ?! Ja ?! Ja ?! Ja mam jeszcze go głaskać i pocieszać ?! Czy jego już totalnie pogrzało ?! Spojrzałam bystrym wzrokiem na niego ze ździwieniem.To są jakieś jaja ... jak nie lepiej ... Podeszłam do tego całego gwiazdora i pokazałam ręką na drzwi. " Chodźmy może do środka ... " - Zaproponowałam.Ciekawa jestem , jak będe mu tłumaczyć to że będzie kontrolowany ? Eh ... Co za życie.I o to spełnienie moich największych marzeń ... - Ochrona gwiazdy popu czy tam czegoś ...
Louis - Właściwie to kim Pani jest ? W ogóle dziękuje za pomoc ... - otworzył drzwi frontowe. - Gdyby nie Pani , pewnie bym już nie żył.Od kąd rozstałem się z dziewczyną , psychole ciągle na mnie gdzieś czyhają.To mnie frustruje ... moi ochroniarze sobie nawet z nimi nie radzą ... - Weszliśmy do środka.Jako to że jestem na służbie , rozglądnełam się po domu , trzymając dłoń na pasie a dokładnie na broni.Dwa pistolety kalibru 40 , 2 noże oraz trzy granaty.Wydaje mi się że to za duże wyposażenie jak na ochronę lalusia.
Louis - Dlaczego się tak Pani rozgląda ?
Ty - To moja praca ...
Louis - Nie rozumie ... - Niech Pani usiądzie na kanapie a ja przyniosę coś do picia.
Ty - Pan zaczeka. - Weszłam pierwsza do kuchni i rozglądałam się uważnie.
Louis - O co tu chodzi ? Dlaczego Pani się tak rozgląda ?
Ty - Niech Panu wytłumaczę.
Louis - Proszę usiąść na tej kanapie , przyniosę to cholerne picie i będziemy mogli porozmawiać ! - Momentalnie podniósł głos.Niepotrzebnie.Posłuchałam się więc i podeszłam do białej kanapy.Usiadłam na niej i spojrzałam na czarne poduszki.Po chwili szatyn przyszedł z dwoma szklankami jakiejś pomarańczowej cieczy.Wyglądała na sok pomarańczowy ale mój instynkt pozwolił sobie najpierw powąchać napój.Faktycznie pachniał pomarańczami.Wziełam malutki łyk.Tak ... to był sok pomarańczowy.Mogę być spokojna.Jeśli chłopak się zatruje to nie będzie moja wina.Przede mną jeszcze połowa życia.Ja umierać nie chce ... choć w mojej pracy jestem ciągle na to narażona ...
Ty - Dziękuje.
Louis - Niech mi Pani wybaczy że podniosłem głos na Panią , ale jestem trochę zdenerwowany tą całą szopką pod moim domem.
Ty - Co się właściwie stało ?
Louis - No , miałem się spotkać z jakimś męszczyzną , który miał być moim ochroniarzem.Nie zjawił się choć czekałem.Kiedy obejrzałem się za siebie , do mojego własnego mieszkania , ten typek próbował się włamać ! Przecież byłem obok.Co za tupet ... - Męszczyzną ... cholera ... czy ja wyglądam na męszczyzne.
Louis - Pani jest policjantką jak mniemam ?
Ty - Nie ... Ja jestem w jednostce S.W.A.T - Spojżałam na chłopaka.Przecież miałam logo na mundurze czy on jest ślepy czy nie wie co to jest.
Louis - Komandos ? - Zapytał zdziwiony.
Ty - Tak. - odrzekłam.
Louis - Skąd się tam w ogóle Pani wzieła ?
Ty - To ja jestem tym " męszczyzną " z , którym miała się Pan spotkać ...
Louis - Że co proszę ?! Pani jest moim ochronarzem ?! Czy tu jest gdzieś ukryta kamera ?!?!?!
Ty - Nie ... - nie dokończyłam bo Pan piękniś mi przerwał.
Louis - Co to w ogóle ma być ?! Czy oni nie zdają sobie z tego sprawy , że na mnie ludzie polują jak na zwierze ?! Mówiłem poważnie ! Chce tylko szacunku ! A jak na razie mnie znieważono !
Ty - Niech Pan posłucha ... - Wstałam z siedzenia i spojrzałam na niego wrogo. - Mam 22 lata a dostałam się do S.W.A.T , przeskoczyłam 7 stopni , i Pan mi mówi że Pana znieważono , Tak ? Pan teraz mnie znieważa ...
Louis - To nie o to chodzi ... Pani jest ... - Uspokoił się.
Ty - Kobietą ? - dokończyłam za niego.
Louis - Tak ! Nie chodzi mi o to że ... no że ... po prostu mam namyśli to że ... niech Pani posłucha.Jest Pani na prawdę piękna i widać odważna , ale Pani jest kobietą.Nie da sobie Pani rady chroniąc mnie.Mój były ochroniarz , został pobity i złamano mu żebra a Pani chce mi go zastąpić ... czy Pani zdaje sobie z tego spraw na co się Pani godzi ?!
Ty - Niech Pan pozwoli decydować o tym moim przełożonym a nie mi.
Louis - To jest śmieszne.
Ty - Na prawdę ? Co Pan powie ... Jak na razie to ja muszę Pana niańczyć , gdzie powinnam ratować ludzi , którzy są w poważnym niebezpieczeństwie.
Louis - Proszę bardzo niech Pani idzie ! Drzwi są na lewo.
Ty - Doskonale wiem gdzie są drzwi.Do widzenia. - rzekłam wychodząc z domu.Kiedy już miałam otwierać bramę usłyszałam dźwięk jakby zbitego naczynia.Wyciągnełam dwa pistolety z pasa niczym Tomb Raider i weszłam do domu.Spokojnie szłam za głosem rozmowy ... " Widzisz Tomlinson , wszystko układa się jak najlepiej.Czekałam na Ciebie całe moje życie ... - Spojrzałam na dziewczynę z małym Gunem. " A ja na Ciebie czekałam całe moje życia ... " - Stanełam za nią.Dziewczyna w blond włosach obróciła się i celowała we mnie. " Chcesz mi go zabrać ? Nie uda Ci się !!! " Za nim dziewczyna nacisneła spust , postrzeliłam ją w ręke.Podeszłam i kopnełam broń.Zadzwoniłam po kumpli z oddziału oraz po karetkę.Gdy chłopcy przyjechali na miejsce zdarzenia , zapytali się w pierwszej kolejności Louisa , czy nic mu nie jest.Oczywiście , jak zwykle w karetce został zbadany.Podeszłam bliżej do dziewczyny leżącej w karetce na specjalnym łożu i spojrzałam na nią. " I po co Ci to było ? " - zapytałam i odeszłam. " Nic jej nie będzie ? " - Zapytałam lekarza. " Nie , nic ... Dobrze że to tylko ręka ... Niestety muszę powiedzieć że dziewczyna jest chyba chora ... " - Spoglądając na drzwi karetki , zapytałam ponownie : " Ale że jak ? Ma raka ? Czy coś innego ? " , " Nie ... Pani nie rozumie ... Ona jest chora pod względem umysłu. " , " A to przecież wiem.Widać po niej.Kto by szalał za takim Gogusiem jak ten cały Tomlinson ? " - zaśmialiście się.Podeszłam do Jay ' a i Nick ' a , którzy byli moimi dobrymi kolegami.Spoglądali w biały tablet.
Ty - Jak tam chłopaki ?
Nick - Dziewczyna nazywa się Michel Huckin.
Jay - Była notowana ... zgadnij za co ... za torturowanie psa , podpalenie i groźby.
Nick - Ma 18 lat , zaczęła miesiąc temu.
Ty - Wariatka ... Kto by szalał za tym chłopakiem ?!
Jay - Połowa Świata ?
Ty - Chyba raczej połowa Świata psychopatek ... - zaśmialiśmy się.Podeszłaś do Louis' a i spytałaś :
Ty - Nic Panu nie zrobiła ?
Louis - Nie ... Znowu muszę Ci podziękować.Przepraszam Cię ...
Ty - Nie ma Pan za co ...
Louis - Czyli będzie Pani mnie ochraniać ?
Ty - Przez pewien czas na pewno.
Louis - Jak długi czas ?
Ty - Aż się to wszystko nie uspokoi ...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz