♥ Imagin z Louisem ♥ - Zdrada - początkiem miłości.

Jest gorący lipiec.Godzina 12.
Z wielkim trudem podnosisz się z łóżka , wolnym krokiem podchodzisz do lustra.Ocierasz swoje wielkie , zmęczone oczy i myślisz na głos. - Wszystko jest takie zwykłe , jesteś zwykłą 17 - sto latką , stoisz przed zwykłym lustrem w zwykłej piżamie.No ale nie do końca ... zapomniałaś wspomnieć że jesteś dziewczyną Harrego Stylesa , jednego z wokalistów sławnego zespołu One Direction , co nie uczynia Cie jednak taką zwykłą dziewczyną.Jesteś z Harrym od ponad 8 miesięcy.Nie kłócicie się , nie macie sprzeczek , dobrze wam się układa.Przyjaźnisz się z Liamem , Niallem , Zaynem i Louisem.Wszystko układa się idealnie.Podchodzisz do ogromnej szafy w celu znalezienia ubrań.Po chwili szukania , zdecydowałaś że założysz to : http://www.ubiore.pl/style/138563/ .Wstałaś z podłogi i podążyłaś do jasno - beżowej łazienki.Wziełaś szybki , relaksujący prysznic , związałaś włosy w wysoki kucyk i zrobiłaś makijaż.Wyszłaś z łazienki i zeszłaś po drewnianych schodach do kuchni.Pierwsze co rzuciło Ci się w oczy to kartka wisząca na drzwiach od lodówki.Pewnie jak zwykle mama napisała że pojechała w delegacje...Nie myliłaś się.Wraca dopiero po jutrze.Podeszłaś do lodówki i wyciągnełaś jogurt.Za nim zdążyłaś go otworzyć zadzwonił dzwonek od drzwi.Przeweróciłaś oczami i podeszłaś do nich by sprawdzić kto to.Pociągnełaś klamkę w dół i zobaczyłaś wysokiego chłopaka w bujnych lokach.Tak.To był twój Harry.

TY - Co Ty tu robisz ? - zapytałaś zdziwiona.

Harry - Zabieram Cie na obiad. - odpowiedział chłopak z szerokim uśmiechem.

TY - Ale ... ale ja nawet śniadania nie zdążyłam zjeść.

Harry - No właśnie.Pewnie jesteś głodna.Zbieraj się.

TY - No dobrze.Poczekaj skocze tylko po torebkę. - Weszłaś z powrotem do pokoju i wziełaś brązową torbę z frendzelkami.Zabrałaś ze stolika klucze i wyszłaś przed dom.Gdy Ty zamykałaś drzwi , Harry bawił się z twoim owczarkiem niemieckim.Sharkim. Zamknełaś jeszcze za sobą furtkę i weszliście do czarnego , sportowego auta.Rzecz jasna , Harry osobiście otworzył Ci drzwi , w końcu jest dżentelmenem.Loczek mocno przygazował i ruszyliście na miasto.Po 20 minutach jeżdżenia w okół centrum , chłopak zdecydował się że zabierze Cie do luksusowej restauracji "La Vila". Wystrój lokalu był bardzo elegancki i komponował ze sobą dwa kolory.Złoty i kremowy.Zajęliście miejsca przy stoliku i wzięliście do dłoni Menu.Podszedł do was kelner , który był bardzo sztywny i zapytał "co sobie życzycie".Zamówiliście Danie Dnia czyli krewetki w panierce.

Harry - Jak Ci się podoba kochanie ?

TY - Wspaniale.Ten kelner mnie przeraża ... - zaśmialiście się.

Harry - Co Ty na to żebyśmy wyskoczyli dzisiaj do klubu ?

TY - Jasne. - Powiedziałaś posyłając mu swój najlepszy uśmiech.

Harry - To super.Wyśle Ci potem esemesem gdzie i o której.Niestety osobiście nie mogę po Ciebie przyjechać bo mam coś do załatwienia.

TY - Okey.A co ? Jeśli mogę wiedzieć.

Harry - Sprawy zespołu ...

Rozmawialiście jeszcze trochę przez następną godzinę , a po zjedzonym obiedzie Harry odwiózł Cie do domu.Na pożegnanie pocałował Cie namiętnie w usta po czym odjechał.Ściągnełaś ze stóp buty i usiadłaś przed telewizorem.Czas szybko mijał.Nagle w pokoju rozległ się dźwięk twojej komórki.Wzięłaś ją do ręki i nacisnełaś na ekranie dotykowym słowo " PODGLĄD ". To był sms od Harrego.

SMS

OD:Harry ;*

Dzisiaj o 20:00 w klubie Discrit.Czekaj przy barze.


-Przecież to za dwie godziny ! - krzyknełaś.Pędem zerwałaś się z sofy.Wyłączyłaś telewizor i pobiegłaś na górę do łazienki.Wziełaś kąpiel.Zrobiłaś loki i nałożyłaś make up.W niebieskim szlafroku poszłaś do pokoju.Nie wiedziałaś co na siebie ubrać.Po pewnym czasie z dna szafy wygrzebałaś to : http://www.ubiore.pl/style/144266/ .Ubrałaś szybko strój na siebie i użyłaś swoje perfumy Our Moments - One Direction.Dostałaś je w prezencie urodzinowym od pewnego blondaska - Nialla.Była już 19:12.Wziełaś do ręki swój telefon i wykręciłaś numer na TAXI.Po 10 minutach pojazd podjechał pod twój dom.Zamknełaś drzwi.Pogłaskałaś psa i wsiadłaś do auta.Powiedziałaś kierowcy aby zawiózł Cie pod klub Discrit.Nie wiedziałaś dokładnie na jakiej jest to ulicy dlatego zdałaś się na kierowce.Gdy dojechałaś pod budynek była godzina 19:34.Weszłaś do środka.Było strasznie dużo ludzi.Wszyscy doskonale się bawili.Pewnym krokiem podeszłaś do baru tak jak kazał Ci Hazza ... usiadłaś na wysokim krześle i zamówiłaś sok.W oczekiwaniu na swojego ukochane ciągle zerkałaś na zegarek w telefonie.Była godzina 19:59 a jego dalej nie było.Wstałaś z krzesła i postanowiłaś udać się do toalety w celu poprawienia makijażu.Położyłaś swoją torebkę na blacie i wyciągnełaś z niej tusz do rzęs.Usłyszałaś jakieś jęki i wzdychanie.Chciało Ci się śmiać.Zachichotałaś pod nosem i przyłożyłaś szczoteczkę do rzęs.Po chwili czasu , wydawało Ci się że te jęki i stęki są Ci znane.Schowałaś tusz do rzęs i spojżałaś na siebie w lustrze.Zrobiło Ci się słabo.Nie mogłaś uwierzyć w to co słyszysz.Przez głowę przelatywały Ci różne czarne sceny.Szłaś w zdłóż zielonych kabin z toaletą i coraz bardziej się bałaś.To była przed ostatnia kabina.Z tamtąd dochodziły te znajome dzwięki.Stanełaś na przeciwko drzwi do nich i zamarłaś.Czas staną w miejscu.Złapałaś za klamkę i pociągnełaś ją mocno w dół.To co ujżałaś ... przechodziło ludzkie pojęcie.Po policzku spłyneła Ci samotna łza.Ujżałaś swojego Harrego z plastikową blondynką w jednoznacznej sytuacji.Chłopak odwrócił swoją głowę i spojżał na Ciebie z przerażeniem.Za nim zdążył wykonać jakikolwiek ruch , wypowiedzieć jakiekolwiek słowo , uciekłaś z klubu.Nie chciałaś tam nigdy więcej wracać.Na dworze było dość zimno.Podbiegłaś jakiś metr do drogi i usiadłaś na krawężniku , zalewając się łzami. - Louis ! To [T.I] ! - Usłyszałaś za sobą głos Nialla.Chłopcy podbiegli do Ciebie i usiedli na krawężniku w takiej samem pozycji jak Ty.Louis przytulił Cie i zapytał zmartwionym głosem - Co się stało ?. Nic nie odpowiedziałaś tylko płakałaś bardziej.

Louis - Niall , leć po auto.

Niall - Okey , zaraz będę.

Niall pobiegł na parking a Ty dalej siedziałaś wtulona w Louisa ... dalej płacząc.Chłopak ciągle próbował się dowiedzieć co się takiego stało ale nie wymawiałaś żadnego słowa.Po 2 minutach , podjechało duże czarne , terenowe auto z przyciemnianymi szybami.Louis złapał twoją dłoń i pomógł Ci wstać.Wsiedliście do auta.Ciągle szlochałaś w ramionach Tomlinsona.

Louis - Niall , pod mój dom.Szybko.

Niall - Okey.

Jechaliście jakieś 10 minut aż w końcu podjechaliście pod dom Louisa Tomlinsona.Lou złapał Cie za ramiona i pomógł wysiąść.

Louis - Dzięki Niall , ja się resztą zajmę.

Niall - No jasne , nie ma za co , dzwoń jak by co.

Louis - Dobra.

Niall wcisną pedał gazu i pojechał w ciemną ulice.Ty z Tomlinsonem podążałaś do jego drzwi domu.
Chłopak w białej bluzce w paski nerwowo otwierał drzwi.Klucze w jego dłoni trzęsły się we wszystkie strony.Gdy już weszliście do domu , Lou złapał Cie w pasie i przeciągną na kanape.Nie mogłaś powstrzymać łez , które płyneły niczym rzeka.Louis dosiadł się do Ciebie i mocno Cie przytulił.

Louis - Już.Cichutko.Spokojnie [T.I]. Jestem przy Tobie.
Po tym ostatnim zdaniu łzy przestały cieknąć po policzku a Ty poczułaś się bezpieczna.

Louis - Powiesz mi w końcu co się stało ?

TY - Nie ... - szlochałaś.

Louis - Proszę Cię ...

TY - Umówiłam ... Umówiłam się z Harrym w klubie.Kazał mi czekać przy barze.Czekałam ... Czekałam na niego bardzo długo.Poszłam do łazienki.Usłyszałam jego głos.Otworzyłam kabine i on tam był ... z nią ... - Zaczełaś znowu płakać.Louis przytulił Cię mocniej i pocałował w policzek.Łzy ciekły Ci do 22 aż w końcu przestały.Twój anioł stróż przyniósł wam szklanki z sokiem wiśniowym po czym powiedział :

Louis - Słuchaj , nie ma sensu żebyś wracała do domu tak późno.Przenocuj u mnie ok ?

TY - Nie chce Ci sprawiać problemów.Lepiej już pójdę. - Wstałaś

Louis - To żaden problem.Nawet tak nie mów.Zadzwonić do twojej mamy i wszystko jej wyjaśnić ? - Usiadłaś spowrotem.

TY - Nie ... nie ma jej w domu ... jest w delegacji.Wraca po jutrze.

Louis - To dobra.Ściągnij te szpilki a ja pójde przynieść Ci jakąś koszulkę.

Lou poszedł na góre do swojej sypialni po podkoszulek dla Ciebie.W między czasie zdążyłaś ściągnąć szpilki , kolczyki , branzoletke i naszyjnik.

Louis - [T.I] !!! - nagle usłyszałaś swoje imię wydobywające się z ust Louisa.Wstałaś z sofy i weszłaś po schodach na górę.Błądziłaś chwilkę szukając chłopaka.Dom był wielki co nie ułatwiało Ci poszukiwania.Zza twoich pleców , jakby wyrósł z ziemi , stał Tommo z koszulką w ręce.Przestraszyłaś się na jego widok i odskoczyłaś w tył.

Louis - Aż tak źle wyglądam ? - zaśmiał się chłopak wręczając ci koszule.

TY - Nie ... wystraszyłeś mnie.Pojawiłeś się z nikąd.

Louis - Tu jest łazienka , przebierz się i wejdź zaraz do tej sypialni. - Tomlinson wskazał palcem na uchylone lekko , jasno , drewniane drzwi.

TY - Dobrze.

Weszłaś do wielkiej łazienki , rozejżałaś się do okoła i spojżałaś w lustro , które wisiało przed Tobą.Znowu przypomniała Ci się ta sama scena co w klubie.Przemyłaś twarz , ściągnełaś sukienkę i ubrałaś niebieską bluzkę ze znakiem "supermana".Uśmiechnełaś się sama do siebie po czym wyszłaś z toalety.Udałaś się do tej sypialni do , której kazał Ci wejść Louis.Uchyliłaś lekko drzwi i weszłaś do środka.Pokój był w kolorze kawy z mlekiem , łoże było przeogromne , wielka plazma , stolik i dwa fotele.Spojżałaś na to wszystko i aż usta otworzyły Ci się same z wrażenia.Nagle do pokoju wszedł Lou.

Louis - O , już ? Do twarzy Ci w mojej koszuli.Tutaj będziesz spała.

TY - a Ty ?

Louis - O mnie się nie martw.Połóż się wygodnie i śpij.

TY - Ja chyba nie zasnę ...

Louis - Zaśniesz , zaśniesz.Dobranoc. - chłopak wstał z łóżka przykrył Cie kądrą po czym zmierzał do drzwi.

TY - Louis !? - zawołałaś.Chłopak momentalnie się obrócił i już siedział obok Ciebie.

Louis - Tak ?

TY - Czy możesz ... czy możesz tu być ... przy mnie do póki nie zasnę ?

Louis - No jasne. - chłopak uśmiechą się uroczo po czym pogłaskał Cie po głowie.Rozmawialiście bardzo długo i nawet nie zauważyłaś kiedy zasnełaś.Rano obudziłaś się o koło godziny 10.Czułaś że ktoś Cie obejmuje , odwróciłaś się i zobaczyłaś Louisa.Chciałaś wstać tak aby go nie obudzić ale niestety przy twoim najmniejszym ruchu , chłopak otworzył swoje wspaniałe niebieskie oczy.Lou zerwał się i usiadł.

Louis - Czy my ... czy my ... ? - przerwałaś mu i powiedziałaś :

TY - Taaak.Spaliśmy w jednym łóżku.

Louis - Ja ... nie wiem ... nie wiem ... ja nie wiem jak to się stało !

TY - Spokojnie.Nawet nie wiemy kiedy zasneliśmy.

Wstałaś z łóżka i podeszłaś do Louisa z jego strony.Przykryłaś go kądrą i posłałaś słodki uśmiech.

TY - Ty sobie leż a ja nam zrobię śniadanko.

Louis - Widzę że ktoś tu ma dobry humor. - uśmiechną się sprośnie. -To ja powinienem zrobić śniadanie.

TY - Obydwoje wiemy że nie potrafisz gotować. - zaśmiałaś się słodko i zeszłaś na dół po zimnych schodach.Podeszłaś do lodówki i postanowiłaś zrobić naleśniki z syropem klonowym.Zajeło Ci to tylko 10 minut.Zabrałaś z półki tace i postawiłaś na nią dwa talerze z naleśnikami , polałaś je syropep a na środek dałaś truskaweczki.Aby nadały smaku dla oka.Nalałaś do dwóch szklanek sok pomarańczowy i również je postawiłaś na tacy.Wziełaś ją do obu rąk i ponownie twoje stopy poczuły zimno schodów.Weszłaś do sypialni , usiadłaś obok Louisa i położyłaś mu na kolanach tace ze śniadaniem.
Zauważyłaś że Lou patrzy się na to z bardzo dziwnym wyrazem twarzy.Zapytałaś :

TY - Czy wszystko w porządku Lou ?

Louis - Wow.Te naleśniki wyglądają świetnie a smakują pewnie jeszcze lepiej.Na dodatek mogę je zjeść w łóżku.Jeszcze nikt mi nigdy nie zrobił śniadanie do łóżka. - zaśmiał się. - Dziękuje ... - Louis dał Ci słodkiego buziaka w policzek po czym zabraliście się za jedzenie.Po skończonym śniadaniu wziełaś tace z talerzami oraz szklankami i zeszłaś na dół w celu umycia naczyń.

Louis - Mogłem ja to zmyć ... - usłyszałaś za sobą głos Louisa.

TY - No co Ty , przecież mogę zmyć naczynia , nic mi się nie stanie. - zaśmiałaś się.
Wytarłaś ręce w ścierkę i odwróciłaś się.Spojżałaś na Louisa siedzącego przed telewizorem.Podeszłaś do sofy i usiadłaś obok niego.

Louis - Na co masz ochotę ?

TY - Ale w jakim sensie ? - zaśmiałaś się.

Louis - W sensie , co chcesz obejżeć w telewizorze ? - zaśmiał się głośno.

TY - A co chcesz.Obojętne mi to.

Louis - Okey.Mówiłem Ci że ładnie wyglądasz ?

TY - Dziękuje. - zaśmiałaś się tak że było cie słychać w całym domu.

Louis - Z czego się śmiejesz ? Poważnie mówię.

TY - Z tego że mam rozczochrane włosy , rozmazany makijaż , jestem w twojej koszulce i twoich spodenkach i Ty mi mówisz że ładnie wyglądam.

Louis - Ty zawsze pięknie wyglądasz [T.I] ...

TY - Eee ... Dziękuje ...

Lou zbliżył się do Ciebie na niebespieczną odległość i wpatrywał się w twoje oczy.Zrobiłaś dosłownie do samo.Po pewnym czasie Louis wpił się w twoje usta i całował namiętnie.Wasze języki lawirowały w ustach niczym karuzela marzeń.

Louis - Przepraszam.Nie powinienem. - Oddalił się od Ciebie i spojżał w dół.Złapałaś jego twarz dłońmi i przyciągnełaś do siebie ponownie łącząc wasze usta.Czułaś jak Louis się uśmiecha.Chciałaś żeby ta chwila trwała dłużej ale wasz pocałunek przerwało mocne "walenie" w drzwi.Oderwaliście się od siebie i spojżeliście sobie głęboko w oczy.Lou pocałował Cie jeszcze w usta i poszedł otworzyć drzwi.Usłyszałaś głośną kłótnie.Wstałaś z kanapy i podbiegłaś do Tomlinsona.Zamurowało Cie.Zobaczyłaś Harrego stojącego w drzwiach.

Harry - [T.I] , przyjechałem po Ciebie.

TY - Ja nigdzie z Tobą nie jadę , chyba zwariowałeś.

Harry - Daj mi to wyjaśnić.Proszę.

TY - Co Ty chcesz mi wyjaśniać ?!

Harry - To co się stało ! Kocham Cię !!!

TY - Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej.

Harry - uwierz mi , to nie tak jak myślisz.Kocham Cie !

TY - Ale ja Ciebie już nie.Kocham Louisa.

Harry - Co !!!??? Jak to Louisa ???!!!

TY - Tak to.Zrozumiałam że to jego kocham a nie Ciebie.Zraniłeś mnie i potraktowałeś jak ostatnią szmatę.

Harry - Co Ty chcesz mi przez to powiedzieć ??!!

TY - Że koniec z nami ?

Harry - Co ?????!!!!!

TY - A co Ty myślałeś że wrócę do Ciebie po tym co mi zrobiłeś ?! Kocham tylko i wyłącznie Louisa.Z nim chce być.Czuje się przy nim bezpieczna jak nigdy dotąd.A rozdział zwany Harry i Ja jest w pełni zakończony.

Harry - Wiesz co stary ? Fajny z Ciebie kumpel.

Louis - Ja nic do tego nie mam.

Harry - Nieee ... wcaaale ...

TY - Lou ma racje.I tak bym od Ciebie odeszła.

Harry - Wiecie co ? Mam was gdzieś. Nara - Hazza odwrócił się i wyszedł.Spojżałaś na wkurzonego Louisa i szepnełaś :

TY - Kocham Cieee ...

Louis - Ja Ciebie mocniej.

TY - Oficjalnie jesteśmy parą.

Louis - Nareszcie tak.

TY - Nareszcie ?

Louis - Kochałem Cie od dawna , ale Ty ... wolałaś Pana Harrego.

TY - Jej ... Lou ... dlaczego Ty mi tego nie powiedziałeś ?

Louis - Harry ...

TY - Lou ... Mój kochany Lou ... - pocałowałaś go po czym spędziliście cały dzień w swoim towarzystwie.





3 komentarze: